Mit o papierologii
Jeśli zapytasz inżynierów jakości czy produkcji, czym jest FMEA, usłyszysz często: „papierologia”. Wiele osób kojarzy je z tabelą, w której trzeba wpisać coś „pod normę”, tylko po to, żeby audytor się nie czepiał. W praktyce wygląda to tak: ktoś kopiuje arkusz z poprzedniego projektu, zmienia nazwę klienta, czasem parę wpisów i gotowe. Dokument spełnia wymagania systemu, ale nie ma żadnej wartości.
To właśnie takie podejście utrwaliło w firmach mit, że FMEA to strata czasu. Ludzie nie widzą powiązania między tabelką a realnym procesem, bo nikt im tego nie pokazał. FMEA, zamiast być narzędziem, staje się symbolem biurokracji. I to jest największa krzywda, jaką można temu narzędziu zrobić.
